Parafia p.w. Wniebowzięcia N.M.P.
Szczecin - Dąbie

 

Różaniec w pierwszej kolejności oznacza sposób modlitwy, po drugie zaś jest to "narzędzie" do odmawiania tej modlitwy, czyli sznur paciorków odpowiednio podzielonych, na których liczy się wypowiadane formuły. Ta postać różańca, którą znamy dzisiaj nie powstała w jednym momencie lecz kształtowała się przez wieki, przechodząc przez różne etapy.

Od początku chrześcijaństwa wielu wiernych bardzo poważnie traktowało słowa św. Pawła: Nieustannie się módlcie (1 Tes 5,17). Odpowiedzią na to wezwanie, szczególnie w środowiskach pustelniczych i zakonnych, były modlitwy powtarzalne, czyli krótkie zwarte formuły wielokrotnie powtarzane, które skupiały myśli, a serca wznosiły ku Bogu. Znane są np. świadectwa o pustelniku 
Pawle z Teb (III w.), który starał się odmawiać każdego dnia trzysta razy Ojcze nasz. Do liczenia modlitw używał trzystu kamyków, które kładł sobie na kolana i stopniowo zrzucał. Od wieku VI używano już do takiego liczenia sznura z paciorkami. Z IX wieku pochodzi najstarsze znane świadectwo wskazujące, że jedną z takich powtarzalnych formuł było zaczerpnięte z Ewangelii pozdrowienie anielskie Zdrowaś Mario.

Modlitwa ta bardzo rozwinęła się w średniowieczu, które odznaczało się niezwykłym nabożeństwem do Matki Bożej. Wtedy też pojawił się zwyczaj odmawiania 150 Zdrowaś, co było inspirowane Psałterzem, który liczy 150 psalmów. Dlatego też mówiono o psałterzu Maryi. Mniej więcej od XII w. znany jest zwyczaj przeplatania modlitwy Zdrowaś Maryjo z Ojcze nasz. Również w średniowieczu, w czasie jednej z wielkich epidemii dżumy do pozdrowienia anielskiego dodano drugą część: Święta Mario, Matko Boża, módl się za nami grzesznymi teraz i w godzinę śmierci naszej.

Nadanie tej modlitwie nazwy "różaniec" nie jest łatwe do wyjaśnienia, choć wiadomo z całą 
pewnością, że róża od bardzo dawna jest symbolem Matki Bożej. Być może wpływ miał tu istniejący w średniowieczu zwyczaj przyozdabiania głowy wieńcem z kwiatów. Wieniec ten w niektórych językach nazywano właśnie «różańcem». Wyjaśnienie może przynosić pewna XIII-wieczna legenda. Otóż ten świecki zwyczaj ozdabiania głowy przeniesiono też na Maryję. Legenda opowiada o pewnym bardzo leniwym młodzieńcu. Jedynym dobrem jakie czynił było to, że każdego dnia splatał wieniec, którym przyozdabiał figurę Maryi. Dotknięty łaską wstąpił do zakonu. Jednakże nie mogąc w klasztorze codziennie zbierać kwiatów na wieniec, zaprzestał swojego zwyczaju. Było mu tego żal i już zamierzał opuścić klasztor, ale pewien stary mnich udzielił mu takiej rady: Jeśli chcesz życiem nowym cieszyć Maryję Królowę, z szlachetnych czynów wianek w każdy dzień niech dostanie. Wplataj weń słowa chwały (...) po pięćdziesiąt Zdrowaś Maryja codziennie będziesz odmawiać. To już będzie cały wieniec, który ona bardziej ceni niźli lilie, niźli róże.

Około XV w. odmawianie różańca połączono z rozważaniem życia Jezusa i Maryi. Wyodrębniono 15 istotnych momentów z ich życia i powiązano je z dziesiątkami Zdrowaś Maryjo. Tajemnice podzielono na trzy części: radosne, bolesne i chwalebne. W ten sposób w ciągu kilku czy kilkunastu wieków ukształtowała się taka postać różańca, jaką znamy dzisiaj.

Przez długi czas powstanie różańca kojarzono z postacią św. Dominika, który miał go "otrzymać" od samej Matki Bożej podczas objawienia. Skoro jednak, jak widać, różaniec powstawał przez wieki, to nie sposób przypisać go jednemu człowiekowi. Niewątpliwie św. Dominik i jego bracia, 
którzy, jako wędrowni kaznodzieje przemierzali świat, ogromnie przyczynili się do rozpowszechnienia tej modlitwy. W 1569 r. papież Pius V – dominikanin – specjalnym dokumentem nadał różańcowi formę, która przetrwała aż do naszych czasów.

Jednakże historia różańca na tym się nie zakończyła. Najnowszy etap to zmiana, którą wprowadził Jan Paweł II. W 2002 r. ogłosił on list apostolski O Różańcu Świętym, w którym ukazał i potwierdził wartość tej modlitwy, zachęcił do jej praktykowania, a także wprowadził nowe tajemnice, które nazwał tajemnicami światła. Obejmują one najważniejsze wydarzenia z okresu publicznej działalności Jezusa, począwszy od chrztu w Jordanie aż do ustanowienia Eucharystii. Papież umiejscowił te tajemnice w strukturze różańca pomiędzy tajemnicami radosnymi, a bolesnymi. Ta nowość wprowadzona do modlitwy różańcowej jest zarazem wskazówką, że odmawiając różaniec możemy rozważać także inne wydarzenia ewangeliczne, które pozwolą lepiej i pełniej ogarnąć w medytacji tajemnicę Chrystusa. Bo taka jest istota różańca, jak to wyraził Jan Paweł II: ma prowadzić ducha do zasmakowania w poznawaniu Chrystusa.

Formy różańca

Od średniowiecza ludzie modlący się na różańcu gromadzą się we wspólnoty. Takimi wspólnotami są w pierwszej kolejności bractwa różańcowe, skupiające świeckich, którzy statutowo zobowiązani są trwać na modlitwie razem z Maryją. Pierwsze historycznie udokumentowane bractwo założył w 1470 roku bł. Alanus de Rupe. W 1475 roku takie bractwo w Kolonii założył dominikanin Jakub Sprenger. Później w Niemczech i Francji pojawiają się kolejne, skupiając bardzo wielu wiernych. W księgach polskich bractw można znaleźć imiona królów i wielkich wodzów, m.in. Zygmunta Starego, Stefana Batorego, Jana III Sobieskiego, Tadeusza Kościuszki czy Kazimierza Pułaskiego. Obecnie polskie bractwa różańcowe liczą ok. 2 mln członków. Przynależność do takiej wspólnoty daje duchowe korzyści (odpusty i modlitwa wspólnoty za poszczególnych członków za ich życia i po śmierci) oraz nakłada obowiązki, do których należą: odmówienie 15 tajemnic różańca w ciągu tygodnia, wzorowe życie chrześcijańskie, udział w miesięcznych nabożeństwach różańcowych i godne obchodzenie świąt Matki Bożej, z okazji których dostępuje się odpustu.


Inną formą wspólnotowego nabożeństwa różańcowego jest tzw. różaniec nieustający. Powstał on mniej więcej w tym samym czasie, w pierwszej połowie XVII w., we Włoszech i Francji. Polega na tym, że jego członkowie losują sobie jedną godzinę w roku, w której odmawiają cały różaniec. Później przeniesiono to na miesiąc. W ten sposób w każdej godzinie trwa modlitwa różańcowa.

W 1826 r. we Francji powstał Żywy Różaniec, który miał na celu odrodzenie wiary w społeczeństwie. Składa się on z 15-osobowych grup, nazywanych różami, zaangażowanych w życie parafii. Każda osoba z róży codziennie przez miesiąc odmawia jedną tajemnicę różańca, którą sobie wylosuje. W ten sposób grupa, którą kieruje tzw. zelator, codziennie odmawia cały różaniec. Żywy Różaniec co miesiąc ma wspólne nabożeństwo, w czasie którego dokonuje się zmiana odmawianych tajemnic i naznaczana jest intencja modlitwy. Ta forma wspólnoty różańcowej działa w bardzo wielu polskich parafiach.

Istnieje również Różaniec Rodzinny. Najczęściej przy okazji rekolekcji lub misji parafialnych rodziny deklarują się, co jest zapisywane w specjalnych księgach, że będą odmawiały wspólnie różaniec, który umacnia rodziny, napełnia je łaską i daje siłę do dobrego życia.


Teologia różańca

Wydawać się może, że różaniec jest modlitwą wyłącznie maryjną i rzeczywiście często tak jest pojmowany. W istocie jednak w jej centrum stoi Chrystus, Jego miłość, którą nas do końca umiłował. To prawda, że gdy odmawiamy różaniec, to Maryja uczy nas odkrywać i rozumieć Boże tajemnice. W Ewangelii czytamy: Maryja zachowywała wszystkie te sprawy i rozważała je w swoim sercu (Łk 2,19) – wszystkie te sprawy czyli słowa i czyny Jezusa, verba et gesta, jak to ujmuje łacińska formuła, które nam objawiają Boga. Modląc się na różańcu, stajemy się jakby naśladowcam
i Maryi. Ewangelia stopniowo wnika w obieg myśli człowieka, umacniając jego wiarę i przybliżając do Boga. W tej modlitwie Maryja jest z jednej strony orędowniczką z drugiej zaś, jako jedna z nas, ta która już doszła do pełnego zjednoczenia z Bogiem, jest potwierdzeniem i gwarancją Bożych obietnic i źródłem naszej nadziei – my zmierzamy tam, dokąd Ona już doszła.

Różaniec jest modlitwą dwuwarstwową. Specyficzna technika modlitewna, która polega na powtarzaniu pacierzy jest przygotowaniem serca i umysłu do rozważania najważniejszych wydarzeń z życia Chrystusa i Jego Matki, które zarazem są dziejami naszego zbawienia. Rytm i melodyka słów w różańcu nieustannie podtrzymują więź z Bogiem, pozwalają w skupieniu rozważać tajemnice, budzą pragnienie głębszej wiary i otwierają człowieka na łaskę Bożą.
Jan Paweł II w swoim liście O Różańcu Świętym napisał, że modlitwa ta należy do najlepszej i najbardziej wypróbowanej tradycji kontemplacji chrześcijańskiej.

Pod koniec XIX wieku papież Leon XIII pisał, że różaniec uczy mądrego przeżywania swojej codzienności (cz.I), swoich cierpień (cz.II) oraz nastawia na życie przyszłe (cz.III). Jan Paweł II uzupełnił to "antropologiczne" spojrzenie na różaniec, stwierdzając, że pozwala on pojąć prawdę o człowieku. Różaniec naprawdę pulsuje życiem ludzkim, by zharmonizować je z rytmem życia Bożego – napisał papież. Zatrzymując się w tej modlitwie nad tajemnicą Chrystusa, prawdziwego Boga i prawdziwego Człowieka, możemy jakby w zwierciadle Chrystusa i Jego świętego człowieczeństwa zobaczyć, rozpoznać i zrozumieć siebie i swoje życie.

Jan Paweł II kończy swój list apostolski o różańcu gorącym wezwaniem: Modlitwa tak łatwa a równocześnie tak bogata, naprawdę zasługuje, by wspólnota chrześcijańska ponownie ją odkryła. I nieco dalej dodaje: Oby ten apel nie popadł w zapomnienie i nie został niewysłuchany!


Zachęcamy wszystkich, a w szczególny sposób chrześcijańskie rodziny, aby podążając codzienną drogą wierności, szukały w różańcu umocnienia i oparcia.

 

 

TAJEMNICE RADOSNE

 I. Zwiastowanie NMP

 Nie jestem daleko.
W tej właśnie chwili wszedłem w wasz ludzki świat.
Bóg i Człowiek stali się jedną Osobą.
Nie wierz, gdy ci mówią, że Bóg jest nieprzystępny, nieosiągalny.
On zechciał się stać się dostępny.

 II. Nawiedzenie św. Elżbiety

 Jestem blisko twej duszy.
To, co się nazywa łaską, to po prostu tętno mojego Życia w twoim,
mojej Miłości w twojej.
Gdzieś w głębi twej duszy dokonuje się Spotkanie.

 III. Narodzenie Jezusa

 Jestem z wami.
Nie mógłbym już powiedzieć:
"Myśli moje nie są myślami waszymi,
ani drogi moje nie są drogami waszymi".
Moje myśli stały się ludzkimi myślami - rozumiemy się.
Moje drogi są ludzkimi drogami - po nich chodzę, na nich się spotykamy.
Na drodze ubóstwa, niedostatku, radości.

 IV. Ofiarowanie w świątyni

 Mylisz się, nie jestem daleko.
Gdy kiedykolwiek zechcesz coś Bogu dać z siebie,
ofiarować Mu jakiś odcinek czasu, chwilę przyjemności,
trochę zainteresowania - dotykasz Mnie.
Umiej takie momenty nazwać radosnym spotkaniem.

 V. Znalezienie w świątyni

 Nie jestem daleko, ale chcę byś Mnie szukał
cały czas z niepokojem.
Byś nie mógł wytrzymać beze Mnie,
gdy tylko stracisz Mnie z oczu.
Masz szukać, ale wiedz, szukając, że idę o krok za tobą.


 TAJEMNICE ŚWIATŁA

 I. Chrzest Pana Jezusa w Jordanie

 Boga nie można poznać. To On może objawić się mnie, kiedy i jak zechce za pomocą słów nigdy nie słyszanych, pojęć wykraczających poza wszelkie pojęcia.
W prawdziwej modlitwie wymagana jest więc od mnie bardziej pasywność niż aktywność; bardziej milczenie niż słowa, bardziej adoracja niż wiedza, bardziej gotowość niż działanie, bardziej wiara niż rozum. Muszę dogłębnie zrozumieć, że prawdziwa modlitwa jest owocem daru nieba dla ziemi, Ojca dla swojego Syna, oblubieńca dla oblubienicy, tego, kto ma, dla tego, kto nie ma, wszystkiego dla nicości
 

 II. Objawienie siebie na weselu w Kanie Galilejskiej

Jeżeli pijesz wino ofiarowane ci przez samego Boga przepełnia cię radość. Nie jest powiedziane, że ta radość będzie zawsze łatwa, wolna od cierpienia i łez, ale jest radością. Może ci się przydarzyć, że będziesz pił wino Bożej woli w chwilach trudnych i gorzkich, ale nie przestawaj być radosny.Bóg jest radością, nawet gdy jesteś krzyżowany.Bóg jest radością, także gdy umierasz.Bóg zawsze jest radością, gdyż potrafi przemienić wodę naszej biedy w wino zmartwychwstania.

 III. Głoszenie Królestwa Bożego i wzywanie do nawrócenia

 Jeśli Królestwo się wypełnia, to wypełnia się ono wyłącznie w wolności miłowania, w bezwarunkowym wyborze dwojga, w obustronnym przyjęciu wspólnego planu. Królestwo nie jest przymusem: jest ono swobodnym wyborem, a ponieważ okazało się ono aktem miłości samego Boga, to również przyjęcie go jest aktem miłości ze strony człowieka.

 IV. Przemienienie na górze Tabor

 Kontemplacja, która jest bierna, jest przyjściem Boga do nas jako poznanie. Bóg daje się poznać jaki jest, nie zaś jaki może się nam wydawać na zewnątrz.Przez kontemplację realizuje się pełnia mojego ziemskiego życia i dzięki niej karmię się autentycznym życiem wiecznym, bo jestem przeznaczony do życia wiecznego.Wszystko inne będzie mi dodane, bo w porównaniu z życiem wiecznym jest czymś mało znaczącym. "Starajcie się naprzód o królestwo Boga i o Jego Sprawiedliwość, a to wszystko będzie wam dodane" (Mt 6,33).

 V. Ustanowienie Eucharystii

 Eucharystia jest rzeczywiście milczeniem Boga, Jego słabością. Stać się tylko chlebem i milczeniem pośród świata tak hałaśliwego, tak rozgorączkowanego! Można by powiedzieć, że świat i Eucharystia zmierzają w przeciwnych kierunkach, oddalając się coraz bardziej od siebie. Potrzeba wiele odwagi, by nie dać się ponieść światu, ale także wiele wiary i woli, by iść pod prąd, ku Eucharystii - by zatrzymać się, zamilknąć i oddać się adoracji.

TAJEMNICE BOLESNE

 I. Modlitwa w Ogrójcu

 - Boże mój, czemuś tak daleko? Dlaczego nie reagujesz na moje modlitwy?
Tak gorące, tak serdeczne...
Zupełnie jakby Cię wcale nie było.
- Ależ ja jestem, tylko chcę cię czasem traktować jak Syna mego w Ogrodzie Oliwnym.

 II. Biczowanie

- Panie, gdzie jesteś, gdy cierpię ?
- Jestem przy tobie i pozwalam byś cierpiał,
bo to cierpienie nas przybliża,
gdy zdziera z ciebie wszelki brud.
Stajesz się przeźroczysty i zdolny do przyjęcia Światłości.

 III. Cierniem ukoronowanie

 - Jakże często życie ściera nas na proch.
Niesprawiedliwość? Krzywda?
- Te rzeczy w moich oczach nie nazywają się złem.
Dopiero wtedy, gdy będziesz przygnieciony do ziemi, zdołasz jakoś zrozumieć, co to znaczy Wielkość Boga.

 IV. Droga Krzyżowa

 - Gdybym ci teraz zdjął ten krzyż, który dźwigasz, nie mógłbyś być ze Mną.
Bo ja przyciśnięty belką krzyża, szedłem drogą na Kalwarię, padałem na niej twarzą w proch właśnie po to, abyś mógł być ze Mną, a Ja z tobą.
A ty mówisz, że Mnie nie ma.

 
V. Śmierć na Krzyżu

 - Jeśli twoje oczy, uszy, głuche są na Moją Obecność,
jeśli nie możesz Mnie usłyszeć w ciszy własnej duszy
zawsze możesz znaleźć moją rzeczywistość obiektywną,
niezależną od ciebie, od tego co czujesz
w Sakramencie Eucharystii.


TAJEMNICE CHWALEBNE

 I. Zmartwychwstanie Pana Jezusa

 Prawdziwa śmierć to pustka, ciemność, cierpienie, rozpacz, nienawiść, zniszczenie. A jednak Chrystus zgodził się na tę śmierć, na to oddzielenie, by być solidarnym z tymi, którzy byli odłączeni, i zbawić ich.
Kiedy dotknął dna ich rozpaczy obwieścił nadzieję swoim zmartwychwstaniem.
Gdy w przepaści ich niezdolności do miłowania, przekazał swoim zmartwychwstaniem nieskończoną radość miłości.Miłość zwyciężyła, człowiek był uratowany. Wolność ponownie stała się udziałem ziemi.

 II. Wniebowstąpienie

 Dzisiaj wiara jest trudna. Jest to bezsprzecznie czas znaków. Upadek kultur obnażył ją, przemijanie cywilizacji uczyniło ją bolesną. Powiedziałbym, iż nadszedł czas, w którym Boga łatwiej odkrywamy dzięki Jego przeciwieństwom.
Jest to czas Apokalipsy i jak nigdy dotąd księga świętego Jana jest dobrym tekstem do modlitwy.Apokalipsa może być tekstem najbardziej rozjaśniającym dni, w których żyjemy, zgłasza gdy chodzi o oczekiwanie na nadchodzącego Boga, na powracającego Chrystusa.Marana tha, modliła się wspólnota świętego Jana w Efezie. Przyjdź, Panie Jezu, przyjdź!

 III. Zesłanie Ducha Świętego

 Duch Święty jest Oblubieńcem duszy, jak był i jest Oblubieńcem Maryi. Jest Osobową miłością Ojca i Syna, która przychodzi do nas, biednych stworzeń, by oddać się nam całkowicie i wymagać także od nas całkowitego daru z siebie. Jako Miłość jest Duch Święty samą istotą Boga, który nas szuka, kocha, mówi do nas i pragnie, byśmy się z Nim zjednoczyli.

 IV. Wniebowzięcie Maryi

 Maryja dzięki wierze miała odwagę zaufać Bogu rzeczy niemożliwych i pozwoliła, by to On zajął się rozwiązaniem Jej problemów. Jej wiara była bowiem czysta.
Tak, Maryjo, błogosławiona jesteś, że uwierzyłaś!
Błogosławiona jesteś, że pomagasz mi wierzyć, błogosławiona jesteś, że miałaś dość siły, aby zaakceptować całą tajemnicę narodzin i miałaś odwagę użyczyć Twego ciała takiemu wydarzeniu, które nie ma granic w swej wielkości i w niewiarygodnej małości.

 V. Ukoronowanie Matki Bożej na Królową nieba i ziemi
 
Cześć okazywana Maryi oddala niebezpieczeństwo odczłowieczenia religii. Maryja jest bramą, która połączyła niebo i ziemię, to, co boskie z tym, co ludzkie. Całe jej życie było rozważaniem wcielenia Niewidzialnego w widzialne, Nieosiągalnego w dotykalne, Wszechmocnego w niemocne. I oto Maryja należy do tej ziemi i jest Matką Boga.
 
 

 
 

 Idę w góry cieszyć się życiem…

Każdy z nas pragnie być zadowolonym i czuć radość z życia. Kiedy nie spełnia ono naszych oczekiwań staramy się coś zmieniać, czasem poddajemy się, innym razem ktoś pochyli się nad nami z wyciągniętą dłonią. Taką właśnie wyciągniętą dłoń zaoferowała parafia Wniebowzięcia NMP w Szczecinie ministrantom, dzieciom i młodzieży gimnazjalnej oraz szkół średnich proponując 10 dniowy wypoczynek w Bieszczadach. Jest to położone na południowych-wschodnio krańcach Polski pasmo górskie.

Dzięki współpracy z rodzicami ministrantów i ofiarnymi sercami darczyńców udało się przygotować piękne wieńce adwentowe, z których dochód został przeznaczony na dofinansowanie wyjazdu na wycieczkę. Opiekunami podczas wyjazdu był ks. Łukasz Wdowczyk, p. Ewa Wysokińska oraz p. Marzena Danowska. Do wycieczki dołączyły dzieci i młodzież z parafii p.w. Najświętszego Zbawiciela pod opieką ks. Pawła Korduli i p. Przemysława Kołłątaja. Razem 53 uczestników rankiem 29 czerwca ruszyło w kierunku Bieszczad. Po 15 godzinnej podróży autokarem osiągnięto cel: Smerek 8. Jest to miejsce zachwalane przez przewodników górskich, jako bardzo dobra baza wypadowa na wszystkie tutejsze szlaki.

Trudny dostęp do internetu, słaby zasięg sieci komórkowych albo niejednokrotnie zasięg operatora ukraińskiego, zapraszały i zmuszały do wzajemnych kontaktów w rzeczywistości w jakiej się znajdowaliśmy. Uczyliśmy się cieszyć życiem prawdziwym, a nie wirtualnym. Nasi przewodnicy p. Bożena i p. Wojciech służyli radą i doświadczeniem. Odkrywali przed nami uroki połonin i dzielili swoją pasją obcowania z naturą. Dotarliśmy na najwyższy szczyt Bieszczad Tarnicę 1346 metrów n.p.m., na Halicz i Rozsypaniec. Wędrowaliśmy koroną tych gór i mimo wysiłku włożonego w dotarcie tu, zachwycaliśmy się panoramą zarówno po stronie polskiej, jak i ukraińskiej. Poznaliśmy uroki Bieszczadzkiego Parku Narodowego i zasady obowiązujące podczas przemierzania jego obszaru. Naszym udziałem było zapierające dech w piersiach piękno Połoniny Wetlińskiej ze schroniskiem tzw. Chatką Puchatka, Przełęcz Wyżna i Smerek.

Podczas wyjazdu odwiedziliśmy Lwów, jedno z piękniejszych miast Ukrainy w bliskiej odległości od granicy z Polską. Kilkugodzinne oczekiwanie na przejściu granicznym było uciążliwe, ale uroki uliczek z wypisana historią naszej Ojczyzny budowały ducha. Między innymi kościół oo. Jezuitów, gdzie król Jan Kazimierz składał śluby lwowskie, Cmentarz Łyczakowski z grobami wielu sławnych Polaków oraz Cmentarz Orląt Lwowskich. Pojawiające się napisy w naszym języku dawały poczucie bliskości z mieszkającymi tu wcześniej pokoleniami.

Zwyczajem wyjazdów organizowanych przez parafię jest też wizyta w Parku Wodnym, aby zregenerować siły przed kolejnymi wyprawami. Tak też było i tym razem. Ostatniego dnia zmierzyliśmy się z centrum masywów bieszczadzkich, którym jest Połonina Caryńska. Roztacza się z niej panorama w promieniu 360 stopni, na podstawie której można by się uczyć topografii tego regionu. Opuszczone po II wojnie światowej domostwa, stary cmentarz z napisami na nagrobkach utrwalonych cyrylicą – to niemi świadkowie historii i nauczyciele rzeczywistości, ze czas przemija i warto dostrzegać piękno każdej podarowanej chwili.

Z góry widać inaczej. Z dystansem do siebie, problemów i innych. Z poczuciem małości, ale i siły czerpanej właśnie stąd – z gór, z tego trudu, z relacji, z Boga, z tej potęgi. Strome wzniesienia, piękny krajobraz, niemal dzika przyroda pokryta różnorodną roślinnością w tym lasami bukowymi, kręte strumienie, zmienność pogodowa, wiejące wiatry i piękne słońce. Policzki smagane wiatrem podczas przejażdżki Bieszczadzką Kolejką Leśną. Spora odległość od hipermarketów, rozpiętość wiekowa uczestników, bogactwo osobowości i doświadczeń. To wszystko pomagało mimo zmęczenia odnajdywać i nosić w sobie uczucie szczęścia. Mogła się ujawniać wzajemna troska oraz słabość naszych charakterów. Mogliśmy hartować ducha i doświadczać wsparcia. Wieczorami siedzieć przy ognisku, grać w piłkę, siatkówkę i jeździć na rowerach. Cieszyć się życiem takim, jakim ono jest i wyciągać wnioski ze spotkań, wydarzeń, błędów i sukcesów.

8 lipca cała grupa szczęśliwie dotarła do swoich domów. Dla wielu zbyt szybko upłynął ten czas, więc zrodziły się pragnienia powrotu w te miejsca jeszcze raz. Pozostaje sobie życzyć, aby to doświadczenie bliskości z naturą, innym człowiekiem, swoim charakterem pomogło uczestnikom w szlachetnym i wytrwałym kreowaniu ich rzeczywistości, postawy wdzięczności wobec Boga i ludzi oraz odnajdowaniu radości życia.

FOTOGALERIA

 

                                                                                                                             Marzena Danowska


 

 

Włochy – podróż szlakiem świętych.

W okresie od 18.04.2017 r. do 30.04.2017 r. pielgrzymkę do miejsc świętych we Włoszech odbyła parafia p.w. Wniebowzięcia Najświętszej Marii Panny w Szczecinie – Dąbiu wraz z wikariuszem ks. Łukaszem Wdowczykiem oraz parafia św. Kazimierza ze Szczecina wraz z wikariuszem ks. Tomaszem Pieczyńskim.

Pierwszym punktem ppielgrzymki była Padwa i Bazylika św. Antoniego, gdzie przy grobie świętego mogliśmy powierzyć nasze intencje. Właśnie do świętego Antoniego zwracamy się często prosząc o pomoc w odnalezieniu naszych zagubionych rzeczy.

Słynnym dziełem, które należy przywołać wspominając o Padwie, jest „Poskromienie Złośnicy” W. Szekspira, akcja powieści umiejscowiona jest w ówczesnej wówczas Padwie.

Stamtąd udaliśmy się w kierunku Wenecji. Wyspy weneckie kryją wiele wspaniałych tajemnic, odwiedzając nieliczne z nich, odkrywaliśmy urokliwość tych miejsc ich wyjątkowość i niepowtarzalność. Na początku udaliśmy się na wyspę Murano, gdzie poznaliśmy tajniki wyrabiania ozdób ze szkła, legenda głosi, iż tajemnica wyrabiania szkła była strzeżona na tej wyspie przez 700 lat. Kierując się na wyspę Burano mijaliśmy Wyspę Umarłych oraz wyspę św. Franciszka, na której jako pustelnik w szałasie mieszkał w trakcie swoich podróży. Płynąc do Wenecji podziwialiśmy piękne wyspy nieopodal oddalone od siebie oraz dobrze rozwinięty system korytarzy wodnych usprawniający ruch na wodzie. Wpływających do portu w Wenecji wita z lewej Bazynika Salute, która stanowi wotum za uratowanie Wenecji od dżumy. Wenecja słynie z ciasnych uliczek oraz ponad 400 urokliwych mostów i mosteczków. Najbardziej znanym jest Most Westchnień (Most skazańców, którym przemieszczali się idąc na skazanie), oraz Most Rialte, często mylony z Mostem Westchnień. Wenecja słynie z pięknego Pałacu Dożów oraz pobliskiej Bazyliki wybudowanej w stylu bizantyjskim, w której spoczywa ciało św. Marka. Bazylika św. Marka słynie z przepięknej fasady ozdobionej barwnymi mozaikami. W pobliżu znajduje się również ratusz ufundowany przez Napoleona Bonapartego. Podziwiając uroki miasta udaliśmy się na Plac św. Marka, gdzie stoi monumentalny pomnik Colleoniego, którego wierna reprodukcja znajduje się również w Szczecinie. Wspominając o Wenecji należy również przywołać wywodzące się stąd postacie, takie jak Casanova czy Marco Polo.

Z nad Morza Adriatyckiego udaliśmy się do świętego miejsca, gdzie narodziła się Litania Loretańska i przydomek dla Maryi dziewicy - Czarna Madonna. Loreto, to tam w niewielkiej miejscowości na wzgórzu mieści się Sanktuarium Matki Bożej Loretańskiej. W centrum Sanktuarium mieści się Dom z Nazaretu, w którym Maryi Pannie Archanioł Gabriel zwiastował, iż porodzi Syna Bożego. Dom w którym miało miejsce Zwiastowanie Anielskie, nazywany jest Arką Nowego Przymierza, czyli przymierza pokoju Boga z ludźmi.

Sanktuarium Świętego Domu zostało uratowane przez II Korpus Żołnierzy Polskich, których cmentarz znajduje się nieopodal Sanktuarium.

Ze Świętego Domu w Loreto, pielgrzymowaliśmy do wiernego czciciela Maryi świętego Ojca Pio. W San Giovani Rotondo znajduje się Dom ulgi w cierpieniu, Kościół Matki Bożej Łaskawej wraz z klasztorem kapucynów, które skrywają wiele relikwii i pamiątek związanych ze świętym, jest tam sławny konfesjonał, w którym spowiadał do końca swojego życia (według relacji św. Ojciec Pio wyspowiadał ponad 2 mln ludzi), szaty liturgiczne, odzież, meble, opatrunki, które skrywały stygmaty, korespondencja skrupulatnie układana, ponadto liczne wota w podziękowaniu za uzdrowienie oraz z prośbami o łaski. Zwiedziliśmy Celę Ojca Pio, chór na którym otrzymał stygmaty oraz uczestniczyliśmy we mszy świętej w krypcie, gdzie pierwotnie było złożone ciało świętego, przy którym modlił się św. Jan Paweł II, św. s. Teresa z Kalkuty, Papież. Benedykt XVI oraz P. Franciszek, stamtąd udaliśmy się do podziemi, gdzie spoczywa za szklaną kopułą ciało świętego Ojca Pio.

Z San Giovanie Rotondo udaliśmy się w Apeniny na Monte San Angelo, górę, gdzie znajduje się grota przy której objawiał się Archanioł Michał. Objawienia te miały miejsce w V w. n.e. Grota ta została poświęcona nie ręką ludzką, dokonał tego sam Archanioł, na pamiątkę czego pozostawił w grocie odcisk małej bosej stopy. Stąd udaliśmy się nad Morze Tyrreńskie, skąd rozciąga się przepiękna panorama na Zatokę Neapolitańską. Zwiedziliśmy ponadto Neapol, skąd pochodził Dante (ojciec języka włoskiego).

Region u stóp Apenin słynie z rolnictwa, dzięki żyznej ziemi, którą zawdzięczają mieszkańcy Wezuwiuszowi, jedynemu czynnemu wulkanowi na kontynencie europejskim. Wybuch Wezuwiusza w I w. n.e. zakrył na tysiące lat Pompeje, antyczne miasto mieszczące się u jego stóp. Tam też nieopodal znajduje się jedno z pierwszych Sanktuariów Matki Bożej Różańcowej, w Sanktuarium Matki Bożej Pompejańskiej narodziła się modlitwa różańcowa.

W drodze na Wezuwiusz minęliśmy wyspę Capri, która słynie z biżuterii koralowej. Vesuvio zachwyca swoim ogromem, nieokiełznaniem. Podczas wspinaczki na szczyt podziwialiśmy liczne pozostałości po zastygniętej lawie, która spływała na pobliskie miejscowości niszcząc wszystko na swojej drodze.

Udając się w pobliże Rzymu minęliśmy Monte Cassino. Najpierw udaliśmy się do Watykanu, gdzie w kaplicy św. Sebastiana, przy grobie św. Jana Pawła II mogliśmy uczestniczyć we Mszy św.

Wyjątkowa, bo intymna podróż do Watykanu, tak można określić fakt, iż Plac św. Piotra, który rozpostarł się przed nami po odprawie był zupełnie pusty, co jest niespotykanym widokiem. Wizyta w Bazylice św. Piotra, była ogromnym wydarzeniem, możliwość modlitwy przy grobie św. Piotra, sprawia, iż słowa wypowiedziane przez Jezusa „tyś jest Piotr Opoka, a na tej opoce zbuduję Kościół mój”. (Mt 16,18) nabierają bardziej realistycznego wymiaru, zaczynają ożywać na naszych oczach. Ten dzień pełen był wrażeń, gdyż po wizycie w Stolicy Piotrowej udaliśmy się do Rzymu, gdzie przy Colosseum i Łuku Konstantyna rozpoczęliśmy podróż po antycznym mieście. Stamtąd udaliśmy się na Wzgórze Kapitolińskie, skąd rozpościera się przepiękna panorama na Forum Romanum, gdzie nieopodal znajduje się więzienie z którego anioł wyzwolił św. Piotra, oraz pomnik Marka Aureliusza. Zwiedziliśmy Panteon, niegdyś świątynię cesarzów rzymskich w którym czczono wszystkich bogów, teraz piękna chrześcijańska świątynia, na bazie ośmiokąta o odkrytym dachu średnicy 8 m. A jak głosi zwyczaj, rzucona moneta do Fontanny di Trevi prawą ręką przez lewe ramię zapowiada powrót w to miejsce, może nasze marzenie się spełni, uwieńczeniem podróży po Rzymie były Schody Hiszpańskie. Z centrum Rzymu udaliśmy się na Laterańskie Wzgórze, do dawnej siedziby papieży, gdzie znajduje się Bazylika św. Janów, oraz Święte Schody (którymi w pozycji skruszonej udaliśmy się na sam ich wierzchołek), są to według legendy te same schody, którymi Jezus został prowadzony na skazanie do Poncjusza Piłata, tym szczególniej droga na sam ich szczyt przepełniona była patosem.

W dniu 26 kwietnia 2017 r. uczestniczyliśmy w Audiencji generalnej w Watykanie, gdzie przywitał nas wiwatujący na cześć P. Franciszka tłum, bardzo podniosłe wydarzenie, u wielu powód do łez radości, iż mogą tutaj być. Tego dnia udaliśmy się również do Bazyliki św. Pawła za Murami, w której sprawowano Eucharystię przez papieży zanim ukończono przebudowę Bazyliki św. Piotra. W Bazylice tej znajduje się grób świętego oraz imponujące medaliony przedstawiające popiersia wszystkich papieży, miejsce to słynie również z przepięknych i barwnych krużganków.

Intensywnie spędzone kilka dni w Rzymie wynagrodziła nam podróż do niebywałego miejsca, gdzie urodził się i żył św. Franciszek, skąd również pochodzi św. Klara, czy św. Rufin. Asyż, miasto bardzo urokliwe, w którym czas jakby się zatrzymał. Po zwiedzeniu Bazyliki Matki Bożej Anielskiej, gdzie zmarł św. Franciszek udaliśmy się do Asyżu Górnego, do miejsca zwanego niegdyś Piekielnym Wzgórzem, gdzie w Bazylice św. Franciszka mieści się jego dom w którym przyszedł na świat. Tam też znajduje się różany ogród, który jest jedynym miejscem, gdzie rosną aryjskie róże (róże bez kolców) w części górnej znajdują się ponadto słynne Freski Giotta przedstawiające ważne sceny z życia św. Franciszka. Św. Klara zafascynowana skromnym i pięknym życiem poszła za św. Franciszkiem i została założycielką klasztoru Klarysek.

Ostatnim punktem naszej wyjątkowej podróży jest Toskania, która skrywa przepiękne miejsca jakimi jest Piza, Florencja czy Siena, w której tworzyli wielcy malarze m.in. Leonardo da Vinci, Michał Anioł.

W Sienie znajduje się Bazylika św. Dominika, monumentalna i surowa budowla, w której znajdują się relikwie św. Katarzyny. Nawiedziliśmy to miejsce w wigilię święta św. Katarzyny. Urokliwymi uliczkami Sieny podążyliśmy w kierunku Placu Campo, który wygląda jak ogromny wachlarz, tam też odbywają się dwa razy do roku Palio, wyścigi konne w których startuje 17 dzielnic Sieny. Zwycięski jeździec w Bazylice św. Katarzyny uroczyście rozpoczyna świętowanie zwycięstwa. Bazylika świętej zachwyca zarówno swoim wnętrzem bardzo barwnym, jak i frontem w której wyrażony został niebywały kunszt architektoniczny. Drugim ważnym miejscem w Toskanii jest Florencja, która jest przeciwieństwem skromnego i wiekowego miasta Sieny

We Florencji zwiedziliśmy Kościół Świętego Krzyża zwany Florenckim Panteonem, gdzie spoczęli Michał Anioł, Galileusz. Nieopodal jest Piazza San Giovanni i Baptysterium Medyceuszów z Drzwiami do Raju, które zobrazowane są scenami ze Starego Testamentu oraz kościół Santa Maria Del Fiore zwany II Duomo, skąd udaliśmy się do sławnego Mostu Złotników, Port Vecchio, później podziwiając piękną architekturę w otoczeniu Galerii Ufficich oraz znajdujące się nieopodal przepiękne rzeźby udaliśmy się przed Palazzo Vecchio. Miejscem, które warte jest zapamiętania znajduje się za rzeką Arno, to tam na Placu Widokowym Anioła rozpościera się przepiękna panorama Florencji.

Toskania, przepiękno tych terenów stało się natchnieniem dla artystów, to tutaj narodziła się m.in. „Boska Komedia” Dantego, a nawet „Quo Vadis” Henryka Sienkiewicza.

Podróż powrotna też zaskoczyła nas przepięknymi krajobrazami zaśnieżonych Alp.

To była przepiękna i wyjątkowa pielgrzymka do miejsc, gdzie rodziło się chrześcijaństwo. Możliwość nawiedzenia Loreto, Watykanu, Asyżu daje nam pielgrzymom możliwość umocnienia swojej wiary, gdyż stąpamy śladami tych świętych, do których zwracamy się o wstawiennictwo.

Poznając pieszo Włochy przebyliśmy 117 km, natomiast autokarem 5,200 km. Do zobaczenia Italio, arrivederci.

FOTOGALERIA

 

                                                                                  Paula Wróblewska


 

 

 

Światowy Dzień Misyjny w par. Wniebowzięcia NMP w Szczecinie Dąbiu -2016

 

"Wiele jest serc, które czekają na Ewangelie"

Słowami tej pieśnie rozpoczęła się dziecięca Msza św. rozpoczynająca Tydzień Misyjny w parafii, której przewodniczył ks. Paweł Podwysocki. Dzieci przebrane za mieszkańców innych kontynentów, uroczyście weszły do kościoła.: Podczas homilii dialogowanej dowiedziały się, że na innych kontynentach żyją jeszcze ludzie i

dzieci, którzy nie słyszeli nic o Panu Jezusie i Jego nauce.

Księża, siostry zakonne, ludzie świeccy, których nazywamy misjonarzami opuszczają swój kraj i wyjeżdżają na misję głosić Ewangelię. Jednak zanim zaczną głosić naukę Pana Jezusa misjonarze muszą najpierw tym ludziom pomóc w życiu codziennym. Pomagają przy budowie szkół,przedszkoli, szpitali, kaplic, dokarmiają, uczą i ubierają dzieci. Misjonarze często proszą nas o modlitwę a także ofiary na rzecz misji aby mogli pomóc tym ludziom do których zostali posłani. Dzieci dowiedziały się również, że Pan Jezus nie tylko wybiera do tego zadania ludzi dorosłych, ale także dzieci, bo każdy z nas jest posłany by dzielić się swoją wiarą. Dzieci podawały przykłady gdzie mogą głosić naukę o Panu Jezusie: w szkole, w domu, w każdym miejscu w którym się znajdują. Ks. Paweł zachęcał wszystkich do modlitwy za kraje misyjne, misjonarzy.

"Wiele jest serc, które czekają wciąż."

GALERIA ZDJĘĆ

Krystyna Przylepa


 

Czterdziesta Rocznica Święceń Kapłańskich Księdza Proboszcza Kazimierza Piaseckiego - 9.05.2016

 

Z udziałem wiernych, księży z Dekanatu Szczecin Dąbie oraz z udziałem Ks. Bpa Henryka Wejmana odbyły się uroczystości 40-lecia kapłaństwa księdza Kazimierza Piaseckiego proboszcza parafii WNMP w Dąbiu.

Powszechnie szanowany i lubiany ksiądz 9 maja 1976 roku przyjął święcenia kapłańskie w szczecińskiej katedrze. Święceń dokonał Arcybiskup Jerzy Stroba. Ksiądz kanonik dziekan Kazimierz Piasecki odprawił Mszę świętą, która była dziękczynieniem za dar kapłaństwa. Biskup Henryk Wejman w Słowie Bożym prosił wiernych by dalej wspomagali księdza Jubilata w jakże potrzebnej posłudze. – Dziś świat przepełniony internetem jest w istocie pusty – mówił Ksiądz Biskup. Kto – pytał dalej – pocieszy w obliczu tragedii, kto wskaże Boga gdy nadejdzie kres, kto wysłucha spowiedzi i pojedna nas z Panem Bogiem, tylko kapłan – mówił Biskup. Dlatego wasze wsparcie, wasza modlitwa jest tak nam potrzebna. Wspierajmy się i ubogacajmy wzajemnie, i tego Jubilacie życzę na dalsze lata kapłaństwa – dodał Bp Henryk Wejman.

Po Mszy wszystkie grupy działające w parafii, służba liturgiczna, oraz rzesze wiernych złożyły Księdzu Jubilatowi serdeczne życzenia i gratulacje. Przyłączamy się do nich i życzymy uśmiechniętemu kapłanowi wielu Łask i wszelkiej pomyślności.

 

 

 

Lech Bochnacki


 

PEREGRYNACJA SYMBOLI ŚWIATOWYCH DNI MŁODZIEŻY 16.02.2016 DEKANAT SZCZECIN DĄBIE

Przyjęcie i powitanie nastąpiło w Zespole Szkół nr 2 im. Władysława Orkana przy ulicy Portowej. Słowo i modlitwę poprowadził wraz z dyrekcją i młodzieżą w asyście klas mundurowych ksiądz Łukasz Wdowczyk. Stąd Krzyż niesiony na ramionach uczniów klas mundurowych został procesyjnie przeniesiony na plac przed kościołem Wniebowzięcia NMP. Tu Symbole zostały powitane przez księdza biskupa Mariana Błażeja Kruszyłowicza.

Ks. Biskup wspominał swoje pierwsze wrażenie jakie towarzyszyło mu w pierwszym spotkaniu z Krzyżem i Ikoną Matki Bożej, które święty Jan Paweł II podarował młodzieży. – Wydał mi się taki skromny, taki nieszczególny, ale zaraz uświadomiłem sobie, że właśnie na takim krzyżu umarł nasz Zbawiciel – mówił Ks. Biskup. Następnie Symbole zostały wniesione do kościoła, gdzie odprawiono Mszę św. W ramach Liturgii Słowa została przedstawiona prezentacja multimedialna ukazująca historię ŚDM i Symboli.

Po Mszy św. nastąpiło przekazanie Symboli Dekanatowi Szczecin Słoneczne.


Iść w góry, by patrzeć i słuchać.

Odpoczynek zwykle kojarzy się z błogim „nic nie robieniem”. Trzeba przyznać, że taki sposób regeneracji zmęczonego ciała i umysłu przez pewien czas daje zadowolenie. Jednak dość szybko wkrada się nuda. Nie bez przyczyny wielu specjalistów zachęca do poszukiwania i praktykowania aktywnych form wypoczynku. Właśnie taki tydzień wakacji zaproponowała i w te wakacje parafia pw. Wniebowzięcia NMP w Szczecinie Dąbiu.

 

Już we wrześniu 2015 r. przygotowany został program wycieczki w Tatry Polskie i Słowackie dla ministrantów, uczniów szkoły podstawowej, gimnazjalnej i średniej. Dzięki współpracy z rodzicami ministrantów i ofiarnymi sercami darczyńców udało się przygotować piękne wieńce adwentowe, z których dochód został przeznaczony na dofinansowanie wyjazdu na wycieczkę i Światowe Dni Młodzieży. Do pełnienia roli opiekunów uczestników wyjazdu zostały zaproszone p. Monika Pieniak, p. Elżbieta Rutkowska, p. Marzena Danowska. Do wycieczki dołączyli młodzi z parafii pw. Najświętszego Zbawiciela pod opieką ks. Pawła Korduli. Całe grono opiekunów wcześniej ze sobą współpracowało w Zespole Szkół Nr 2 im. Władysława Orkana, więc tym łatwiej było nawiązać kontakt i znaleźć wspólny język. Swoją obecnością wspierał nas p. Wacław – ojciec ks. Łukasza Wdowczyka.

Papież Franciszek podczas ŚDM powiedział w rozmowie z biskupami : ” Jako chłopiec znałem niektórych kapłanów: był to czas, kiedy konfesjonał był bardziej popularny niż teraz, godzinami słuchali spowiedzi lub przyjmowali w biurze parafialnym, słuchając tych samych rzeczy... ale z cierpliwością. Jeszcze trzeba wspomnieć o zabieraniu młodych na wieś, w góry… Pomyślcie o Janie Pawle II, co robił ze studentami? To prawda, nauczał, ale potem szedł z nimi w góry! Bliskość. Wysłuchiwał ich, przebywał z młodymi ...”(za Gość Niedzielny 34/2016) To okazja do poznawania serc, myśli, potrzeb, przekonań młodych ludzi, aby być dla nich Dobrymi Pasterzami, towarzyszami w drodze wiary, w drodze życia do pełni osobowości, do troski o dobro własne, ale i innych. Do relacji z Bogiem, a do spotkania z Nim.

Po Światowych Dniach Młodzieży, 2 sierpnia br. z Bożym błogosławieństwem, ponad 50 osób ruszyło  autokarem w stronę Zakopanego w tygodniową przygodę na górskich szlakach. 3 sierpnia przywitaliśmy Tatry wjazdem kolejką linową na Gubałówkę. Następnie  przemierzyliśmy drogę na  Butorowy Wierch, by stamtąd zjechać wyciągiem krzesełkowym. Pokłoniliśmy się Pani Fatimskiej w sanktuarium na Krzeptówkach oraz modlitwą otoczyliśmy leżących zasłużonych dla Zakopanego na cmentarzu na Pęksowym Brzysku. Rekonesans na Krupówkach, a potem spacer pod Wielką i Małą Krokiew zakończyły pierwszy dzień. Nocleg i smaczne wyżywienie w znajomym już miejscu u p. Marii Stachoń dawały spokojne schronienie i możliwość wypoczynku po całodziennym zmęczeniu fizycznym.

4 sierpnia Tatry Słowackie odsłaniały nam swoje tajemnice. Przewodnik p. Rajmund poprowadził nas do Doliny Kieżmarskiej. Stąd roztaczał się widok na najwyższe szczyty: Mały Kieżmarski, Łomnica, Durny Szczyt, Baranie Rogi, wgląd do 4 zawieszonych nad Kiezmarską Doliną mniejszych dolin polodowcowych widok z bardzo bliska na ok. 1000 metrową pionową ścianę Małego Kieżmarskiego Szczytu, stanowiącą jeden z najpopularniejszych obiektów wspinaczkowych w Tatrach.

 

    Planem na 5 sierpnia była trasa ze Starego Smokowca nad Wielicki Staw (przy nim schronisko Śląski Dom). Znaleźliśmy się u wrót Doliny Wielickiej i u stóp Gerlacha nad Stawem Wielickim. Widzieliśmy Wielki Staw Batżyzowiecki. Wędrowaliśmy u stóp Masywu Gerlacha wchodząc po drodze na szczyt Suchego Wierchu, a następnie schodząc do Tatrzańskiej Polanki.

    W programie nigdy nie brakuje czasu na relaks w innej formie. Zakopiański Aquapark to niewątpliwie przyjemne miejsce odpoczynku, zabawy i integracji. 6 sierpnia przyniósł uczestnikom wycieczki jego atrakcje. 3 godziny wodnego szaleństwa idealnie pasowały do aury, jaka tego dnia zgotowało tatrzańskie niebo.

Poniedziałek, 7 sierpnia wraz z p. Adrianem – przewodnikiem górskim i ratownikiem GOPR-u przemierzaliśmy, wzajemnie się wspierając Tatry Słowackie. Swoje bogactwo odsłoniła przed nami Jaskinia Bielańska (Belianska jaskyňa). Jest jedną z najczęściej odwiedzanych udostępnionych jaskiń na Słowacji. Oprócz dziwacznych form skalnych jest znana dzięki bogactwu występowania kalcytowej sintrowej ornamentyki. Na trasie jest 860 schodów. Zwiedzanie zajmuje około 70 minut. Temperatura powietrza waha się od  5 do 6,3°C. Znajdują sie w niej naciekowe wodospady oraz pagodowe stalagmity, jeziorka i inne interesujące formy jaskiniowych ozdób. Jednym z przystanków podczas trasy zwiedzania jest Śpiewalnia - Hudobná sieň, którą tak nazwano dzięki dźwiękom, jakie wydają kropelki spadającej wody na powierzchnię jeziorka. W tej sali, z powodu wyśmienitych warunków akustycznych, są organizowane koncerty muzyki poważnej. Następnie celem był Hrebionek, Wodospady Zimnej Wody.

    Wielu turystów wybrało Zakopane na miejsce swego odpoczynku, co wyraźnie było widać na ulicach i miejscach tak popularnych, czy wręcz kultowych jakim jest Morskie Oko i kolejki stojących samochodów. Stąd 8 sierpnia - ostatniego dnia pobytu w Tatrach - ruszyliśmy do Doliny Kościeliskiej przechodząc przez Jaskinię Mroźną docierając malowniczą drogą do schroniska Pod Ornakiem.

    Powrót do domu 9 sierpnia ubogacony był zwiedzaniem Krakowa. Jeszcze kilka dni wcześniej tętnił życiem, młodością milionów pielgrzymów, a teraz nieco ospały zapraszał bogactwem swej historii na Wawelu i Starym Mieście. Wieczorem utrudzeni, ale jakże zadowoleni zajęliśmy miejsca w autokarze, aby nad ranem 10 sierpnia szczęśliwie dotrzeć do domów.

Św. Jan Paweł II kochał wędrówki górskie. Przemierzanie wielokilometrowych tras pomaga realnie sprawdzić własne możliwości, uczy rozkładania sił, współpracy, pokonywania lenistwa, nawyków, wygodnictwa. Uczy zaradności, organizacji i przewidywania. Jest szkołą mocnego charakteru, hartuje ducha, daje siły duchowe i tężyznę fizyczną. Początkowe niewygody zastępuje satysfakcją z osiągniętych celów i pokonanych trudności. Nieporadność uczy pokonywać wytrwałością i proszeniem o pomoc bardziej doświadczonych i wytrwalszych. Nagrodą jest dobre samopoczucie, ogólne dotlenienie, bogactwo niezwykłych widoków, piękno i potęga przyrody. Z tego doświadczenia może rodzić się spontanicznie wdzięczność do Autora tego piękna, pokora wobec Jego wielkości i mądrości. Rodzi się pokój ducha i radość. Tym zostaliśmy obdarowani.

 

Opracowała: Marzena Danowska